Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Co kraj, to obyczaj – 5 najdziwniejszych zwyczajów w Niderlandach Czytelnia
Agnieszka Halman 17 października 2020
08:06

Co kraj, to obyczaj – 5 najdziwniejszych zwyczajów w Niderlandach

2
Skomentuj
Mieszkańcy Niderlandów kochają jeść frytki z majonezem. Adobe Stock/licencja podstawowa
Wycieczka za granicę zawsze wiąże z poznawaniem nowej, czasem dość nietypowej kultury. Turystów przybywających do Polski często dziwi fakt, że gospodarz proponuje gościom obuwie na zmianę lub że amerykański film ,,Kevin sam w domu” stał się elementem tradycyjnych biało-czerwonych świąt. Także Niderlandy posiadają zwyczaje, które turystom trudną zrozumieć. Wybraliśmy dla was 5 tych najbardziej nietypowych.
Reklama

Frytki z majonezem

Choć temat jedzenia w Niderlandach frytek z majonezem został dogłębnie przeanalizowany w kultowym ,,Pulp Fiction”, to turyści nadal przecierają oczy ze zdziwienia. No bo jak to, smażony ziemniak z majonezem? 

Każdego, kogo szokuje to połączenie, jeszcze bardziej zaskoczy fakt, że mieszkańcy kraju tulipanów jedzą frytki z jeszcze bardziej wymyślnymi dodatkami. Przykładem może być kawior, sosem orzechowym, a nawet z… czekoladą!

Wyprawy po zakupy

Zdarza wam się siedzieć w domu i nagle nabrać ochotę na ulubiony przysmak? Większość w takiej sytuacji uda się do najbliższego sklepu i zaspokoi swoją zachciankę. Zupełnie inaczej będzie jednak w przypadku obywateli Niderlandów. 

W kraju tulipanów nie ma zbyt wielu małych osiedlowych sklepików. Duże markety także są dosyć oddalone od siebie, dlatego nie ma możliwości, aby ,,skoczyć do nich szybko po pracy”. Kiedy Niderlandczycy wybierają się na zakupy do supermarketu, traktują to, jak prawdziwą wycieczkę. Spędzają tam masę czasu i dokładnie sprawdzają, czy kupili wszystko, co będzie im potrzebne w najbliższych dniach. Tu nie ma miejsca na pomyłkę. Jeśli zapomnisz kupić swoich ulubionych ciastek, to po prostu ich nie zjesz.

Przesłodzone słodycze

Skoro mowa o ciastkach to warto zaznaczyć, że mieszkańcy Niderlandów wprost kochają słodycze! Nie byłoby w tym nic dziwnego, wszak Polacy też nie unikają ich spożycia. Zaskakuje bardziej fakt, że dla nich słodycze muszą być naprawdę wyjątkowo słodkie. 

Według oficjalnych danych po Amerykanach i Niemcach najwięcej cukru spożywają właśnie obywatele Niderlandów. Z czego to wynika? A no z tego, że kiedy w Polsce je się ptasie mleczko, w Niderlandach nierzadko jada się ptasie mleczko z cukrem. Gdy w Polsce dodaje się jedną szklankę cukru do ciastek, w kraju tulipanów dodaje się co najmniej dwie.  

Oczywiście gusta dotyczące słodkości są kwestią indywidualną, jednak sekretarz stanu ds. zdrowia już od dwa lata temu podkreślała, że jeżeli mieszkańcy się nie opamiętają, to do 2040 roku większość społeczeństwa będzie walczyć z otyłością.

Mus jabłkowy

Pozostając przy kuchennych klimatach, nie można nie wspomnieć o niderlandzkim zwyczaju jedzenia mięsa z… musem jabłkowym. To połączenie może szokować nie bardziej niż frytki i majonez, ale dla mieszkańców kraju tulipanów to nieodłączny dodatek, który idealnie przełamuje słony smak. 

By przekonać się o tym fakcie, wystarczy odwiedzić restaurację w Niderlandach i zamówić nuggetsy, stek, a nawet lasagne. Dla kucharza będzie oczywiste, że zamawiający będzie chciał skosztować także słodkiego, jabłkowego musu. 

Swoją drogą nie da się ukryć, że ten zwyczaj może w łatwy sposób łączyć się z przesładzaniem słodyczy. Może po prostu kubki smakowe Niderlandczyków wymagają większej ilości słodkiego? Także podczas jedzenia mięsa?

Poszewki na kołdry

To chyba jedno z najbardziej zadziwiających zwyczajów w Niderlandach. Można zaobserwować je w sypialni u rodowitych Niderlandczyków, ale także w ekskluzywnych hotelach.  

Poszewki na pościel są zawsze dużo dłuższe od rozmiaru kołdry. Wynika to z faktu, że nadmiar materiału jest zawijany pod materac i tworzy swoisty kokon. Dlaczego tak jest? 

Według mieszkańców kołdra ułożona w ten sposób nie odkryje ciała podczas snu, a ponadto człowiek czuje się bardzo bezpiecznie. Niektórzy twierdzą jednak, że mieszkańcy Niderlandów boją się ,,potworów spod łózka” i w ten sposób zabezpieczają się przed ich nocnym atakiem. Trudno powiedzieć, która z tych teorii jest prawdziwa, ale prawda leży zawsze gdzieś pośrodku.
Gość
Wyślij
Dodaj zdjęcie
Komentarze:
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najnowszych
turkus61@o2.pl
turkus61@o2.pl 3 dni temu

Skoro tak lubią słodkie, to dlaczego w kawiarni, barze itp. ZAWSZE dostajemy tylko jedną paczuszkę (to pół łyżyczki !!!), i kelnerzy lub bufetowi nierzadko są zdziwieni, gdy prosi się o więcej cukru. Holendrzy sa skąpcami chyba największymi na świecie - wiadomo, że za jednego eurocenta daliby się pociąć - ale skoro TAK lubią słodkie, to też wiadomo, że jedna paczuszka cukru (te pół łyżeczki) nigdy nien wystarczy takim łasuchom. Dlaczego więc od razu nie dać więcej tych paczuszek? Na stole na pewno nie postawią - ze skąpstwa, ale co najmniej 2 łyżeczki (4 paczuszki) cukru to chyba każdy łasuch potrzebuje do herbaty czy kawy. Coś chyba nie bardzo ten artykuł pokazuje prawdę. Co do majonezu do frytek: nie jestem, na szczęście Holenerką, a frytki z majonezem od lat uwielbiam, nienawidzę ketchapu do frytek. Tak samo ma wiele innych ludzi nie-Holendrów. Nawet takich, którzy nigdy w Holandii nie byli, ani nie znają żadnych Holendrów. Tak więc chyba jedzenie majonezu do frytek nikogo nie zaskakuje i nie dziwi. no... chyba że tylko tych, którzy tego nie jadą, ale też donikąd nie wychodzą i niewyjeżdżają. ale takich ludzi dziwić będzie bardzo wiele rzeczy. Nie tylko w Holandii, ale i we własnym kraju.

Odpowiedz
Zgłoś komentarz
Agnes1
Agnes1 4 dni temu

Sprzątaniem zajmuję się już dobrych kilka lat i nigdy nie widziałam za długiej poszewki na kołdrę u Holendrów.

Odpowiedz
Zgłoś komentarz

Bliżej nas