Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Ślub po holendersku – czy bardzo różni się od polskiego? Czytelnia
MN/Anna Soroko 18 maja 2018
19:55

Ślub po holendersku – czy bardzo różni się od polskiego?

1
Skomentuj
Holenderskie wesela są z regułu nieco skromniejsze niż te polskie. fotolia.com/ fot.Anna /royalty free
Planujecie ślub za granicą, wybieracie się do Holandii na wesele znajomych, a może po prostu jesteście ciekawi, jak ten wyjątkowy dzień w życiu każdego małżeństwa wygląda w Holandii? Może kilkoma rzeczami uda nam się was zaskoczyć!

Ślub czy rejestracja związku?

Na początek należy zaznaczyć, że Holendrzy, decydując się na zalegalizowanie związku, mają więcej niż jedną opcję. Osoby, które nie kwapią się do małżeństwa, mogą zdecydować się na formę zwaną geregistreerd partnerschap, czyli rejestrowany związek partnerski. Jego odmianą i najmniej wiążącą umową jest wettelijke samenwonen – partnerstwo domowe (oficjalne współdzielenie mieszkania). Geregistreerd partnerschap jest bardzo podobny do małżeństwa, jednak nie posiada wszystkich jego praw. I jedną, i drugą formę związku zawiera się w urzędzie cywilnym, nie jest to jednak wymagane w przypadku kolejnej opcji, czyli podpisania samenlevingscontract – oficjalnej umowy, w której wymienia się konkretne rzeczy, do których zobowiązują się obie strony. Skomplikowane? Odrobinę…

Holendrzy nie garną się do ołtarza

Średnia wieku mężczyzn w momencie brania ślubu to 37 lat, u kobiet 34. Jak widać Holendrzy nie garną się za bardzo do ołtarza i wolą z tym trochę poczekać. Ich model układania sobie życia wygląda nieco inaczej niż w Polsce. U nas zazwyczaj kończy się szkołę lub studia, znajduje pracę, bierze kredyt, a następnie ślub. Po jakimś czasie przychodzi czas na dziecko i tak to sobie dalej płynie… Holendrzy bardziej stawiają na rozwój kariery, biorą kredyty (są jeszcze popularniejsze niż w Polsce), z reguły dość późno decydują się na dziecko, a w końcu przychodzi czas na oficjalne zarejestrowanie związku. Jest to oczywiście generalizacja i wszystko zależy od człowieka.
fotolia.com/fot.nataliakabliuk/royalty free

W kościele czy w urzędzie?

Holendrzy nie są narodem religijnym i niezbyt często bywają w kościele. Dla niektórych jednak ślub kościelny jest czymś w rodzaju tradycji i uroczystego, symbolicznego przypieczętowania zawarcia związku. Mimo decyzji o złożeniu przysięgi przed Bogiem, młoda para nie uniknie wizyty w urzędzie stanu cywilnego. Holenderskie prawo skonstruowane jest tak, że najpierw należy zarejestrować związek w obecności urzędnika i zebrać wszystkie potrzebne dokumenty (dużo papierkowej roboty), a dopiero potem można udać się na ceremonię do kościoła. Sam ślub kościelny jest w świetle prawa nieważny. W Polsce jest to ułatwione, gdyż już w czasie ślubu kościelnego można stosowne dokumenty podpisać, a młoda para, tego jakże ważnego dnia, nie musi martwić się dodatkowym jeżdżeniem po urzędach.

Nowe życie – nowe nazwisko

Niekoniecznie… Współcześnie w Holandii, obojętnie, czy przy zawieraniu związku małżeńskiego, czy partnerskiego, bardzo niewiele kobiet decyduje się na zmianę nazwiska panieńskiego na nazwisko partnera. Często zostają przy swoim własnym, a najchętniej dodają do niego drugi człon. Ten trend do posiadania podwójnego nazwiska w ostatnich latach można zaobserwować także w Polsce.

Zapraszamy na wesele!

Zazwyczaj Holendrzy nie szaleją z rozmiarem imprezy. Tutaj oczywiście też generalizujemy, ale śmiało można stwierdzić, że jeśli chodzi o rozmach i wielkość wesela, prym stanowczo wiodą Polacy.

Przy organizacji wesela bardzo ważną osobą jest ceremoniemeester (mistrz ceremonii), ktoś w stylu znanego z amerykańskich filmów świadka, który pomaga załatwić wszystkie ważne sprawy i odciąża młodą parę, która ma na głowie wystarczająco wiele. Czasem bywa to też więcej niż jedna osoba, zależy, jak duże wesele się planuje.

Jak wiadomo, Holendrzy są narodem oszczędnym i dumnym z tego, że potrafią rozsądnie wydawać pieniądze. Nie organizują więc zazwyczaj wesel w udekorowanych, wielkich salach, gdzie goście jedzą, piją i bawią się do białego rana. Wybierają raczej opcje restauracyjno-parkietowe z barem, gdzie goście mogą sami zaopatrywać się w alkohol. Na zaproszeniach ślubnych można z góry uzyskać informację, jak wieczór wyobrażają sobie przyszli małżonkowie: wspólna kolacja w restauracji, prezent mieszczący się w kopercie, a o 23:00 mają nadzieję dziękować wszystkim za udany dzień. Do widzenia.
Z Nationaal Trouwonderzoek (krajowa ankieta ślubna) można się dowiedzieć, że w Holandii na ślub i wesele wydaje się średnio 15 000 euro. Oznacza to, że są pary, które bardziej się starają i świętują zawarcie związku nieco huczniej. Nie zmienia to jednak faktu, że daleko im do Polaków. Nie musimy chyba nikomu wyjaśniać, jak wygląda tradycyjne polskie wesele...

Bruidssuikers

W czasie wesela powinno ofiarować się gościom na pamiątkę i w podziękowaniu za przybycie jakiś drobny podarek. W Holandii są to tradycyjne bruidssuikers (cukierki panny młodej). Każda osoba zostaje obdarowana małym woreczkiem, w którym znajduje się pięć (nie mniej i nie więcej) migdałów w cukrze. Dlaczego pięć? Ma to znaczenie symboliczne – cukierki oznaczają: szczęście, miłość, wierność, płodność i dobrobyt.
Reklama
Gość
Wyślij
Dodaj zdjęcie
Komentarze:
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najnowszych
Blanka Lejuwaan Adamska
Blanka Lejuwaan Adamska 21-05-2018 22:58

Ja brałam ślub w Holandii z Holendrem ale wesele zrobiłam po Polsku. Wszyscy byli zaskoczeni ilościá jedzenia i alkoholu ( oprócz Polaków) oczywiście.Na co też trzeba zwrócić uwagé jest to ze w Holandii biorác ślub dzielimy sié też automatycznie wszystkim(także długami) chyba ze zawczasu podpiszemy w urzédzie że co było przed ślubem moje zostaje moje i sie tym nie dziele.

Odpowiedz
Zgłoś komentarz

Bliżej nas