Witam
Dzisiaj o ok. 4 rano zatrzymała mnie policja po zjeździe z autostrady gdzie pędzilem ok 160 km/h. Droga była niemalże pusta, próbowałem się tym jakoś wytłumaczyć, jednak pytając o kwotę mandatu, policjant powiedział mi, że dostałem 450e mandatu, wcześniej prosząc o mój adres zamieszkania na który mam otrzymać mandat.
Wszystko niby proste i zrozumiałe, ALE. Nie otrzymałem żadnego kwitku, jest szansa w związku z tym, że policjant chciał mnie "nastraszyc" tak naprawdę nie wystawiając mandatu? Pytam bo ok 2 lata temu miałem identyczną sytuację z tym że jedyne co zrozumiałem z tego co mówił policjant to to że za 1kmh jest 10euro mandatu, którego do dzisiaj nie otrzymałem, więc najprawdopodobniej policjant mnie wtedy pouczyl.
Ok rok temu radar pstryknal mi zdjecie, jechałem wtedy samochodem służbowym i po kilku dniach dostałem telefon z biura pracy o tym mandacie (400e) poprosiłem żeby go nie oplacali gdyż chciałem rozłożenia na raty. Mandat do dziś nie przyszedł ani do biura ani nigdzie indziej....
Wiem że mandaty z radarów przychodzą do biura pracy niemal natychmiastowo. Jak jest w przypadku drogówki?