Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Polak opuścił dom w Holandii i ślad po nim zaginął. Miał prosić o pomoc przypadkowe osoby Polacy w Holandii
Judyta Szynkarczyn 09 maja 2019
17:47

Polak opuścił dom w Holandii i ślad po nim zaginął. Miał prosić o pomoc przypadkowe osoby

Skomentuj
Zaginiony Marcin Dmytryszyn na zdjęciu zrobionym 3 dni przed zaginięciem. politie.nl
Od marca w internecie pojawiają się kolejne prośby o jakiekolwiek informacje na temat miejsca pobytu Polaka, Marcina Dmytryszyna, który wyszedł z domu w Medemblik i nadal do niego nie wrócił. Nie nawiązał również kontaktu z rodziną i znajomymi. Kilku świadków miał prosić o pomoc oraz powiedzieć, że został okradziony.
Reklama

[AKTUALIZACJA: 23.05.2019 r., 15:30]

W najbliższą niedzielę (26 maja) o 9:00 odbędą się poszukiwania zaginionego Marcina w Wieringerwerf. Organizatorzy zapewniają, że wyznaczyli już teren, a o całej inicjatywie została poinformowana także holenderska policja.

Osoby, które chciałyby pomóc w poszukiwaniach Polaka, proszone są o pozostawienie komentarza pod tym postem, opublikowanym w grupie na Facebooku poświęconej sprawie 26-latka. 

O pomoc prosi również mama zaginionego, Danuta Dmytryszyn.
Komentarz mamy zaginionego Polaka w grupie na Facebooku.
Komentarz mamy zaginionego Polaka w grupie na Facebooku. https://www.facebook.com/groups/2034230570213449/permalink/2035693576733815/ (screenshot)

Wyszedł i nie wrócił

25 marca br. wieczorem 26-letni Marcin Dmytryszyn, z nieznanych powodów, wyszedł ze swojego domu w Medemblik, zabierając ze sobą kilka osobistych przedmiotów. Następnie odjechał samochodem w nieznanym kierunku.
Jego auto odnaleziono na parkingu w Middenmeer, około 8 kilometrów dalej. W pojeździe znajdowały się wszystkie rzeczy oprócz torby, w której zazwyczaj nosił dokumenty i telefon. Została ona później znaleziona przez przypadkową osobę na trawniku jednej z posesji w tym samym mieście. Brakowało w niej kluczyków do samochodu, karty płatniczej, telefonu i tabletu.
Marcin urodził się 24 sierpnia 1992. Ma 180 cm wzrostu, czarne włosy i niebieskie lub zielone oczy.

Co się stało z Marcinem?

O sprawie szczegółowo opowiedziała naszej redakcji administratorka facebookowej strony „Zaginięcia - Niewyjaśnione sprawy w Polsce”.
Polak miał zostać zauważony przez przypadkowych przechodniów w Wieringerwerf, Wervershoof i Middenmeer. Miasta te – wraz z Medemblik, z którego wyjechał Marcin – położone są niedaleko siebie, na terenie wynoszącym około 25 kilometrów.
Według informacji opublikowanej na stronie holenderskiej policji, Polak był ostatnio widziany 26 marca, dzień po zaginięciu, około 7:15 na stacji benzynowej Shell w Wieringerwerf na A7. Pracownik jest pewien, że rozmawiał właśnie z zaginionym. Niestety Marcin prawdopodobnie nie czuł się dobrze: „Stan psychiczny zły – wystraszony, przerażony, mówił, że go okradli” – twierdzi nasza rozmówczyni. Udało jej się także dowiedzieć, że tego samego dnia, około 11-12 w południe, przebywał w okolicy sklepu Rataplan w Wieringerwerf, co potwierdza świadek, któremu Marcin się przedstawił. Mężczyzna był ubrany tak jak na zdjęciu nad jeziorem opublikowanym w mediach.
Następny trop pochodzi z 11 lub 12 kwietnia i prowadzi do Wervershoof, około 20 kilometrów od miejsca, gdzie był widziany ponad dwa tygodnie wcześniej. Osoba, która zgłosiła się na policję, nie była pewna, czy faktycznie odbyła konwersację z Polakiem. Mężczyzna miał prosić o pieniądze pod sklepem, mówił też, że go okradli i nie ma, gdzie mieszkać.
29 kwietnia Polak prawdopodobnie znajdował się w okolicach lasu Robbenoordbos w Wieringerwerf. „To nie jest pewna informacja, ale kobieta, która widziała Marcina, sama zgłosiła się na policję, nie miała jednak stuprocentowej pewności” – twierdzi administratorka profilu dotyczącego osób zaginionych. Świadek skontaktował się ze służbami po zobaczeniu informacji o Polaku w telewizji. To właśnie komisariat policji w Wieringerwerf prowadzi jego poszukiwania.
Tutaj trop się urywa.

Bez dokumentów i pieniędzy

Kilka zdjęć, które można zobaczyć we wszystkich postach i artykułach informujących o sprawie 26-latka, zostały zrobione 3 dni przed zniknięciem. „W tej samej kurtce był widziany dzień po zaginięciu. A torebkę, którą widać na jednym z nich, znaleziono w Middenmeer, wyrzuconą na trawę na jakiejś posesji”.

Marcin przebywa w Holandii od 23 lutego br., zaginął więc miesiąc po przyjeździe. Wcześniej jednak pracował już w kraju tulipanów oraz we Francji.
Od ponad 6 tygodni nie wiadomo, co stało się z Polakiem i gdzie się obecnie znajduje. Czas ten ma ogromne znaczenie. „Na pewno Marcin nie ma nic ze sobą, jego rzeczy osobiste zostały w aucie, które jest zabezpieczone przez policję. W znalezionej torbie były dokumenty, dowód osobisty, więc nie ma on nawet jak się wylegitymować. Nie ma pieniędzy i nigdy się z nikim nie skontaktował, choć ma dobrego znajomego w okolicy” – dodaje.
Istnieje także podejrzenie, że mężczyzna boryka się z problemami natury psychicznej: „Najprawdopodobniej jest bezdomny, nie ma ze sobą żadnych swoich rzeczy”.
Sprawą tajemniczego zaginięcia Marcina zajmuje się nie tylko policja i profil „Zaginięcia - Niewyjaśnione sprawy w Polsce”, ale także mama 26-latka oraz jego najlepszy kolega. Od kilku tygodni wiesza on plakaty, rozpytuje ludzi, puka do domów i pokazuje zdjęcie przyjaciela. Jeździ także po okolicy i szuka na własną rękę. „Robi ile może jako jednostka” – reasumuje redaktorka.
Wszystkie osoby, które widziały Marcina Dmytryszyna lub posiadają jakąkolwiek wiedzę na temat jego zaginięcia i miejsca pobytu, proszone są o kontakt z holenderską policją pod numerem 0800-6070. Można również zgłosić się za pośrednictwem formularza zamieszczonego na stronie politie.nl.
*Na prośbę naszej rozmówczyni, jej imię i nazwisko do wiadomości redakcji.
http://www.zaginieni.pl/
Gość
Wyślij
Dodaj zdjęcie
Komentarze:
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najnowszych

Bliżej nas