Jak umierać, to tylko na wizji – czasem na niby. Takie rzeczy jedynie w Holandii Życie w Holandii
Karolina Sobczak 11 sierpnia 2018
15:00

Jak umierać, to tylko na wizji – czasem na niby. Takie rzeczy jedynie w Holandii

Skomentuj
Trzy holenderskie programy TV przekroczyły granicę śmierci, a jeden z nich posunął się nawet dalej. Flickr.com/Attribution-ShareAlike 2.0 Generic (CC BY-SA 2.0)/Strevo
Jak Holendrzy oswajają trudny temat, jakim jest śmierć? Brak tematów tabu pozwala mówić otwarcie o wszystkim, dlatego powstało kilka programów poruszających kwestię rzeczy ostatecznych. W programach można obejrzeć ostatnie chwile spędzone wśród bliskich czy proces walki z nieuleczalną chorobą. Społeczeństwo holenderskie nie izoluje osób śmiertelnie chorych, wręcz przeciwnie, wyciąga do nich rękę i zaprasza do dyskusji.

„Over Mijn Lijk”

Jest to bezsprzecznie program dla ludzi o mocnych nerwach, ponieważ pokazuje ostatnie miesiące śmiertelnie chorych młodych osób. Publiczność jest świadkiem powolnego odchodzenia bohatera i wraz z nim przeżywa ostatnie momenty radości oraz walki z chorobą. „Over Mijn Lijk” poruszył serca milionów Holendrów, a aktualnie na stronie internetowej programu można obejrzeć siódmy sezon. Wbrew niektórym opiniom nie jest on nastawiony na sensację ani kontrowersję, aby podbić oglądalność. Założenia „Over Mijn Lijk” to oswojenie tematu śmierci i oddanie głosu nieuleczalnie chorym.
Pierwszy prowadzący, Patrick Lodiers, skomentował swoje odejście z programu w następujący sposób:

To jest bardzo smutne, poznajesz pięć osób i prowadzisz z nimi naprawdę wnikliwe rozmowy, po prostu nawiązujesz kontakt, a oni naprawdę mają bardzo mało czasu i są tego świadomi, więc każda rozmowa z nimi nie jest taka sama. Jest to miłe, ale również bardzo ciężkie. Dopóki możesz z nimi rozmawiać, dają ci nadzieję. Ale w pewnym momencie umierają i widzisz puste miejsce, które po sobie zostawiają. Oglądanie tego jest dla mnie bardzo trudne.

„De Grote Donorshow”

W 2007 roku powstał kontrowersyjny program prowadzony przez Patricka Lodiersa, w którym cierpiąca na nieuleczalną chorobę trzydziestosiedmioletnia Lisa musiała dokonać wyboru – tylko jednemu z trzech kandydatów mogła podarować swoją nerkę. Widzowie, oddając głos przez SMS, doradzali Lisie, kto powinien otrzymać organ. Dylemat na wizji przyciągnął on aż 1,2 milionów widzów.
„De Grote Donorshow” okazał się… prowokacją. Choć Lisa była zdrową aktorką o imieniu Leonie Gebbink, kandydaci naprawdę chorowali na nerki, ale wiedzieli też o prawdziwym celu programu – zwróceniu uwagi na problem oddawania organów do transplantacji.

Stacja BNN, znana z kontrowersyjnego stylu zapoczątkowanego przez jej założyciela – Barta de Graffa, chciała w ten sposób przypomnieć, że zmarł on na chorobę nerek, a problem ze znalezieniem dawców organów jest nadal aktualny.

Program odbił się szerokim echem w mediach i społeczeństwie. Organizacja Nederlandse Transplantatie Stichting, zajmująca się transplantacjami, uznała, że stacja BNN posunęła się za daleko. Swoją dezaprobatę wyraziła również partia ChristenUnie i ówczesny premier Jan Balkenende.
Można się zgodzić lub nie z opinią, że „De Grote Donorshow” to cyniczny program wykorzystujący ludzkie tragedie, ale szacuje się, że dzięki wpływowi programu około 18 000 osób ściągnęło formularz dawcy przez internet. Efekt został więc osiągnięty.

„Break Free”

Program opowiada historię młodych osób zmarłych w trakcie podróży na drugi koniec świata. Rodzina przybywa na miejsce tragedii i próbuje odtworzyć przebieg zdarzeń, a także znaleźć osoby, które miały kontakt z ich dzieckiem. Widzowie mogą podążyć śladami ostatniej podróży, aby prześledzić, co spowodowało przedwczesną śmierć.
Reklama
Gość
Wyślij
Dodaj zdjęcie
Komentarze:
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najnowszych
Tylko zalogowani użytkownicy mogą w pełni korzystać z portalu Rejestracja jest darmowa i trwa mniej niż minutę
lub dołącz przez
Facebook

Bliżej nas