Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Młodzież wyjdzie na ulice. Powód: rząd Holandii jest bierny wobec zmian klimatycznych Aktualnosci
Anna Soroko 05 lutego 2019
18:35

Młodzież wyjdzie na ulice. Powód: rząd Holandii jest bierny wobec zmian klimatycznych

Skomentuj
Młodzież Holandii postanowiła osobiście zwrócić się do rządu o podjęcie konkretnych decyzji (zdjęcie poglądowe). fotolia.com/ fot. Rawpixel.com/ royalty free
Mimo że o współczesnym świecie i jego przyszłości w związku ze zmianami klimatycznymi przychodzi obecnie decydować światowym liderom, młodzież zaczyna zdawać sobie sprawę z tego, że to jej właśnie przyjdzie żyć na Ziemi z konsekwencjami podejmowanych obecnie decyzji. I coraz mniej im się to podoba. Jeśli w ciągu kilku najbliższych lat nie zostaną podjęte odpowiednie decyzje dotyczące problemu globalnego ocieplenia, przyszłość zacznie malować się w ciemnych barwach. Dlatego holenderska młodzież, biorąc przykład z belgijskich uczniów, którzy od pewnego czasu wychodzą na ulice, aby zwrócić uwagę na problem, planuje swoją demonstrację.

Zaczęło się od Brukseli

Pomysłodawcami demonstracji, mającej zmusić władze do podjęcia walki ze zmianami klimatycznymi, są belgijscy uczniowie. Cotygodniowe protesty przed Parlamentem Europejskim z tygodnia na tydzień przyciągają coraz więcej młodych ludzi i zgromadziły już ponad 30 000 nieletnich demonstrantów. Porozumiewają się przez social media i niosą transparenty oraz tablice nawołujące rząd oraz parlament do zarzucenia biernej postawy wobec globalnego ocieplenia i różnych czynników wpływających na zmiany klimatyczne.

W październiku ubiegłego roku ONZ poinformowało, że zostało nam już tylko 12 lat, aby podjąć konkretne działania w celu walki z globalnym ociepleniem.

Pora na Holandię

Teraz własną demonstrację na najbliższy czwartek, 7 lutego, planuje młodzież holenderska. Już kilka tysięcy osób śledzi profil kampanii  „Youth for Climate” („Młodzież dla Klimatu”) na Instagramie, a organizatorzy protestu liczą na obecność na placu Malieveld, przy budynku parlamentu w Hadze, nawet 3000 osób. W internecie organizowane są także zbiórki pieniędzy na transparenty.

Protest kosztem nauki

Pomysł, aby uczniowie porzucili szkołę i udali się na protest, ma tak samo wielu zwolenników, jak przeciwników. Jedna połowa twierdzi, że wrażliwość młodych ludzi na problemy współczesnego świata i dojrzałe patrzenie w przyszłość należy pochwalić, inni uważają, że dla ich przyszłości istotniejsza jest nauka, a nie walka z wiatrakami.

Minister edukacji Arie Slob powiedział, że zaangażowanie dzieci bardzo go cieszy, jednak wolałby, aby edukacja była dla nich ważniejsza niż wagary – a protestować mogłyby przecież w weekend.

Szkoły same muszą podjąć decyzję, co zrobić z młodymi demonstrantami. Według holenderskiego prawa, uczeń, w ciągu 4 tygodni, nie może przekroczyć 16 godzin nieobecności. Jeden dzień na wagarach nie powinien więc mieć dla nich negatywnych konsekwencji.

Część placówek surowo zabrania udziału swoim uczniom w proteście. Są i takie, które popierają ich działania. Część szkół najpierw planuje przeprowadzić z młodzieżą rozmowy na temat ich motywów i pobudek, aby później podjąć decyzje, czy i jakie konsekwencje wyciągnąć z tej jednodniowej nieobecności.

Przykład belgijskiej młodzieży zainspirował nie tylko uczniów w Holandii. Podobne protesty odbywają się także w Australii, Niemczech, Finlandii, Szwajcarii i Irlandii.

Reklama
Gość
Wyślij
Dodaj zdjęcie
Komentarze:
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najnowszych

Bliżej nas