Strona korzysta z plików cookies

w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Przejdź do serwisu

  • Amsterdam, Holandia
  • Rotterdam, Holandia
  • Haga, Holandia
  • Utrecht, Holandia
  • Eindhoven, Holandia
  • Tilburg, Holandia
  • Groningen, Holandia
  • Breda, Holandia
  • Nijmegen, Holandia
  • Enschede, Holandia

1 EUR

Życie w Holandii

Holandia chce mniej migracji, ale nadal potrzebuje pracowników z zagranicy. Co to oznacza dla Polaków?

Redakcja

17 czerwca 2026 07:57

Udostępnij
na Facebooku
Holandia chce mniej migracji, ale nadal potrzebuje pracowników z zagranicy. Co to oznacza dla Polaków?

Polacy w Holandii MojaNiderlandia

W Holandii coraz głośniej mówi się o pracownikach migrujących. Z jednej strony są potrzebni w gospodarce, z drugiej — rośnie presja na ograniczanie migracji, poprawę warunków zakwaterowania i większą kontrolę nad agencjami pracy. To temat, który bezpośrednio dotyczy wielu Polaków mieszkających i pracujących w Niderlandach.
Holandia od lat opiera część swojej gospodarki na pracy osób z zagranicy. Pracownicy migrujący są obecni w logistyce, produkcji, rolnictwie, ogrodnictwie, przetwórstwie żywności, hotelarstwie, sprzątaniu i opiece. Wśród nich dużą grupę stanowią obywatele państw Unii Europejskiej, w tym Polacy.
Jednocześnie w holenderskiej debacie publicznej coraz częściej pojawia się pytanie: ilu pracowników z zagranicy kraj jest w stanie przyjąć, skoro brakuje mieszkań, rosną koszty życia, a część osób trafia do złych warunków zakwaterowania?

Większość chce limitów, ale nie zamknięcia rynku pracy

Z najnowszych danych niderlandzkiego urzędu statystycznego CBS wynika, że wielu mieszkańców Holandii nie sprzeciwia się całkowicie obecności pracowników migrujących, ale chce, by ich liczba była ograniczana. To ważna różnica: debata nie dotyczy już tylko pytania, czy migranci zarobkowi są potrzebni, ale raczej tego, na jakich warunkach powinni przyjeżdżać i kto ponosi koszty ich obecności.

Holendrzy widzą dwa zjawiska naraz. Z jednej strony pracownicy z zagranicy pomagają łagodzić braki kadrowe. Bez nich wiele firm miałoby problem z obsadzeniem stanowisk, zwłaszcza w sektorach, w których praca jest fizyczna, zmianowa lub gorzej płatna. Z drugiej strony obecność dużej liczby pracowników migrujących zwiększa presję na rynek mieszkaniowy, który już od lat znajduje się w kryzysie.

Dla Polaków mieszkających w Holandii oznacza to, że temat arbeidsmigranten, czyli pracowników migrujących, będzie nadal obecny w polityce, mediach i lokalnych dyskusjach. Może wpływać na przepisy dotyczące agencji pracy, zakwaterowania, potrąceń z pensji i kontroli warunków zatrudnienia.

Największy problem: praca i mieszkanie od tej samej agencji

Jednym z najbardziej wrażliwych tematów jest zależność pracownika od pracodawcy lub agencji. W praktyce wiele osób przyjeżdżających do Holandii otrzymuje nie tylko pracę, ale też zakwaterowanie od tej samej firmy pośredniczącej.

Na pierwszy rzut oka to wygodne rozwiązanie. Osoba, która dopiero przyjeżdża do kraju, nie musi sama szukać pokoju, podpisywać umowy najmu ani znać lokalnego rynku. Problem zaczyna się wtedy, gdy utrata pracy oznacza również utratę dachu nad głową.

Holenderski rząd przyznaje, że część pracowników migrujących nadal mieszka i pracuje w złych warunkach. Dlatego od kilku lat trwają działania, które mają ograniczyć nadużycia i poprawić pozycję osób zatrudnionych przez agencje.

Chodzi między innymi o lepszą kontrolę firm pośredniczących, informowanie pracowników o ich prawach oraz ograniczanie modeli biznesowych, w których zarabia się nie tylko na pracy, ale także na zakwaterowaniu pracownika.

Potrącenia za mieszkanie nadal możliwe

Jednym z tematów, który budzi duże emocje, są potrącenia z wynagrodzenia za zakwaterowanie. W Holandii pracodawca w określonych sytuacjach może potrącać część wynagrodzenia na koszty mieszkania. Dotyczy to zwłaszcza pracowników migrujących korzystających z zakwaterowania zapewnianego przez agencję.

Krytycy takiego rozwiązania wskazują, że może ono wzmacniać zależność pracownika od firmy. Jeżeli ta sama agencja daje pracę, mieszkanie i jeszcze potrąca za nie pieniądze z pensji, pracownikowi trudniej jest się sprzeciwić, zgłosić problem albo zmienić pracodawcę.

Zwolennicy utrzymania takiej możliwości argumentują z kolei, że szybkie zniesienie potrąceń mogłoby utrudnić organizowanie zakwaterowania dla osób przyjeżdżających do pracy z zagranicy.

Dla Polaków najważniejsze jest jedno: warto dokładnie sprawdzać, ile pieniędzy jest potrącane z pensji, za co dokładnie i czy warunki zakwaterowania odpowiadają temu, za co pracownik płaci.

Minimumloon rośnie, ale koszty życia też

Od 1 stycznia 2026 roku minimalna stawka godzinowa dla pracowników od 21. roku życia w Holandii wynosi 14,71 euro brutto. Na papierze to wzrost wynagrodzenia, ale dla wielu osób najważniejsze pytanie brzmi: ile realnie zostaje po opłaceniu mieszkania, ubezpieczenia zdrowotnego, transportu i jedzenia?

Właśnie dlatego dyskusja o pracownikach migrujących nie dotyczy tylko samej pracy. Coraz częściej łączy się z rynkiem mieszkaniowym, kosztami życia i dostępem do informacji w zrozumiałym języku.

Osoba zatrudniona przez agencję powinna regularnie sprawdzać swoje odcinki wypłaty. Warto zwrócić uwagę nie tylko na stawkę godzinową, ale też na liczbę godzin, dodatki zmianowe, potrącenia za mieszkanie, ubezpieczenie, transport czy inne opłaty.

Co powinien sprawdzić pracownik z Polski?

Polacy pracujący w Holandii powinni zachować szczególną ostrożność, jeśli praca i zakwaterowanie są oferowane w jednym pakiecie. Nie oznacza to automatycznie nieuczciwości, ale wymaga większej kontroli dokumentów i rozliczeń.

Warto sprawdzić:


    • czy umowa o pracę jest jasna i zrozumiała;

    • czy wiadomo, kto jest formalnym pracodawcą;

    • ile wynosi stawka brutto za godzinę;

    • jakie potrącenia pojawiają się na odcinku wypłaty;

    • ile kosztuje zakwaterowanie;

    • czy pracownik ma osobną umowę lub regulamin dotyczący mieszkania;

    • co stanie się z zakwaterowaniem w przypadku utraty pracy;

    • czy można zgłosić problem do niezależnej instytucji.



Szczególnie niepokojące powinny być sytuacje, w których pracownik nie otrzymuje pasków wypłaty, nie zna dokładnych kosztów zakwaterowania, nie ma dostępu do umowy albo nie wie, gdzie mieszka formalnie zameldowany.

Holandia będzie mocniej kontrolować ten sektor

Wszystko wskazuje na to, że temat pracowników migrujących nie zniknie z holenderskiej polityki. Presja społeczna jest duża: mieszkańcy chcą lepszej kontroli, gminy skarżą się na problemy mieszkaniowe, a organizacje społeczne alarmują o nadużyciach.

Jednocześnie wiele firm nadal potrzebuje pracowników z zagranicy. To oznacza, że Holandia stoi przed trudnym wyborem: jak ograniczać negatywne skutki migracji zarobkowej, nie blokując przy tym sektorów zależnych od pracy cudzoziemców.

Dla Polaków w Niderlandach najważniejsze będą konkretne skutki tych zmian: większa kontrola agencji, lepszy dostęp do informacji, możliwe zmiany w zasadach zakwaterowania i większy nacisk na prawa pracownika.

Nie tylko polityka, ale codzienne życie

Dyskusja o arbeidsmigranten często brzmi jak temat polityczny, ale dla wielu Polaków to codzienność. To pytania o to, czy pensja się zgadza, czy pokój jest legalny, czy agencja może potrącić określoną kwotę, czy po zakończeniu pracy trzeba natychmiast opuścić mieszkanie i gdzie szukać pomocy w razie konfliktu.

Dlatego warto śledzić zmiany w holenderskich przepisach i reagować, gdy coś budzi wątpliwości. Pracownik migrujący w Holandii ma prawa — niezależnie od tego, czy mówi dobrze po niderlandzku i czy przyjechał na kilka miesięcy, czy planuje zostać na dłużej.

Debata w Holandii pokazuje jedno: kraj nadal potrzebuje ludzi do pracy, ale coraz mocniej zastanawia się, na jakich zasadach mają oni tu pracować i mieszkać. Dla Polaków to temat, który może bezpośrednio przełożyć się na portfel, mieszkanie i bezpieczeństwo zatrudnienia.
Gość
Wyślij


Bliżej nas