Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Squatting w Holandii, czyli opuszczone budynki w rękach nowych lokatorów Życie w Holandii
Karolina Sobczak 02 czerwca 2018
08:00

Squatting w Holandii, czyli opuszczone budynki w rękach nowych lokatorów

Skomentuj
Squat w Amsterdamie na Damrak tuż przed eksmisją jej mieszkańców. Flickr.com/Creative Commons Attribution-ShareAlike 2.0 Generic (CC BY-SA 2.0)/Karen Eliot
Zasiedlanie pustych obiektów, czyli squatting, ma długą tradycję w Holandii. Szacuje się że w latach 80. w squatach w Amsterdamie przebywało około 20 tysięcy osób. Puste obiekty stały się idealnym miejscem do tworzenia kultury alternatywnej. Obecnie squatting jest nielegalny, co nie oznacza, że takie miejsca zniknęły całkowicie z mapy kulturalnej Holandii.

Squat, squot (nid. kraakpand) – opuszczony dom, nielegalnie zagospodarowany i zamieszkany przez nieformalną grupę.~sjp.pwn.pl

40 lat squatów

Od lat 80. do 1994 roku trwała wojna squattersów z rządem. Squatting był popularny w Amsterdamie, a około dwudziestu tysięcy osób nielegalnie zajmowało pustostany głównie z przyczyn ekonomicznych. Ówcześnie Holandia przeżywała kryzys i brakowało mieszkań dla obywateli. Holendrzy w większości popierali ten ruch, ponieważ wtedy był to naturalny krok, aby zyskać miejsce do zamieszkania.
Squattersi zbierali się w grupy i zajmowali konkretny obiekt. Często też prowadzili działania na rzecz społeczeństwa. Obecnie tradycja angażowania się w problemy ludności nadal jest podtrzymywana. W squatach organizowane są publiczne działania, takie jak: koncerty, debaty i przestrzenie pokroju bibliotek czy restauracji (często wegetariańskich lub wegańskich). Cena za posiłek jest bardzo niska, aby każdy, bez względu na dochód, mógł sobie na to pozwolić. Trzydaniowa kolacja zazwyczaj kosztuje maksymalnie 6 euro. Za wstęp na koncert czy posiłek często można zapłacić dowolną sumą, jaką się akurat dysponuje.
Reklama

Konflikty squattersów z rządem i legalizacja

Na początku 1980 roku na Vondelstraat doszło do kontrowersyjnego incydentu – policja użyła czołgów, aby pozbyć się nielegalnych lokatorów. W tym samym roku squattersi zorganizowali demonstrację, podczas której sprzeciwiali się koronacji królowej Beatrix, a protestanci zjednoczyli się pod hasłem „Geen woning, geen kroning” („Bez zakwaterowania, bez koronacji”). Wiele budynków ocalało poprzez zasiedlenie, ponieważ nowi lokatorzy dbali o obiekt. W ten sposób powstawały pracownie dla artystów, sale koncertowe i kluby sztuki alternatywnej.
W 1994 roku squatting został zalegalizowany i młodzi ludzie dostali pozwolenie na zajmowanie budynków, które stały puste przez co najmniej rok.
fot. autorka

Zakaz squattingu od 2010 roku

Przyzwolenie na zasiedlanie opuszczonych lokalizacji nie trwało w kraju długo. Od 1 października 2010 roku zajmowanie pustostanów w Holandii jest nielegalne. W ciągu roku od ustanowienia tego prawa squattersi opuścili około 330 budynków w Amsterdamie.
Nie obyło się bez reakcji obywateli – już następnego dnia zaczęły się protesty przeciwko nowej ustawie. Szacuje się, że łączna ilość protestujących w samym Amsterdamie wyniosła 800-1000 osób. W nocy doszło do starcia z policją, a protestujący odpowiedzieli, rzucając kamieniami i demolując samochody. Zwolennicy squattingu zbudowali barykady z rowerów i metalowego ogrodzenia, aby odeprzeć atak policji konnej i jednostek w opancerzonych furgonetkach. Policja ostatecznie wykorzystała buldożery i armatki wodne do walki z tłumem oraz do gaszenia niewielkich pożarów.

Jednak spuścizna ruchu squatterskiego jest wciąż żywa w Amsterdamie, a wiele byłych squatów zostało zalegalizowanych przez holenderski rząd, na przykład: OT301, Vrankrijk, Het Fort van Sjakoo, Vrijplaats Leiden, OCCII, które obecnie działają jako organizacje kulturalne non-profit.
Karykatury polityczne w squacie. Napis po lewej:  „Niech żyje długo biała Europa, niech żyje długo nasza rasa”.
Karykatury polityczne w squacie. Napis po lewej: „Niech żyje długo biała Europa, niech żyje długo nasza rasa”. fot. autorka

Antikraak: „legalny squatting” dla ochrony budynków

W Holandii nadal znajduje się wiele pustostanów. Jeśli dany budynek ma maksymalnie dwadzieścia lat, to łatwiej jest go zburzyć niż wyremontować. Jednak, biorąc pod uwagę długi czas oczekiwania na możliwość wynajmu mieszkania od państwa, wprowadzono nowe prawo chroniące budynki przed niszczeniem, ale też zapobiegające nielegalnemu przebywaniu w nim dzikich lokatorów, czyli Antikraak (anty-squatting).

W praktyce wygląda to następująco: wybrana grupa osób podpisuje umowę na zasiedlenie budynku i są również zobowiązani, aby dbać o obiekt i chronić przed nielegalnymi lokatorami. Dużym plusem antikraak jest bardzo niska cena wynajmu w porównaniu do normalnych cen rynkowych. Sporym minusem zaś jest czas wysiedlenia, ponieważ lokatorzy mają zaledwie dwa tygodnie na znalezienie nowego lokum. Często też nie mogą trzymać zwierząt, mieszkać z dziećmi czy przyjmować gości w budynku antikraak. Nad wynajmem takich obiektów czuwają agencje, które mają pozwolenie na niezapowiedziane inspekcje oraz posiadają wyszczególniony profil osoby wynajmującej: musi mieścić się w przedziale wiekowym 18-35 lat, znać język niderlandzki, angielski lub niemiecki, a ponadto cechować się odpowiedzialnoscią, ale też elastycznością w razie eksmisji. Ten rodzaj rezydowania jest popularny głównie wśród artystów i studentów.
Plakaty przeciwko Geertowi Wildersowi, politykowi, który przyczynił się do zdelegalizowania squatów.
Plakaty przeciwko Geertowi Wildersowi, politykowi, który przyczynił się do zdelegalizowania squatów. for. autorka
Gość
Wyślij
Dodaj zdjęcie
Komentarze:
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najnowszych

Bliżej nas