Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Polacy w Holandii

Polak zginął przez pracodawców. Prokuratura walczy o 100 000 euro grzywny

Judyta Szynkarczyn

11 lipca 2019 13:51

Udostępnij
na Facebooku
Polak zginął przez pracodawców. Prokuratura walczy o 100 000 euro grzywny

Do wypadku doszło w szybie windowym. Fotolia/Royalty free

Służby prokuratorskie (Openbaar Ministerie, OM) żądają po 100 000 euro grzywny od dwóch firm budowlanych – BAM i Blitta – które doprowadziły do tragicznej śmierci polskiego pracownika, Pawła Kupczałojć. Część kary, w wysokości 25 000 euro dla obu przedsiębiorstw, jest warunkowa.
testek
Reklama

Śmierć w szybie

11 stycznia 2017 r. Polak został odnaleziony martwy na dnie szybu windowego na placu budowy w pobliżu Hoog Catharijne w Utrechcie. Jego zaginięcie zauważono dzień wcześniej.
Wczoraj, w czasie rozprawy sądowej w Amsterdamie, firma BAM przyznała, że ponosi winę za tragiczną śmierć Pawła. Przedsiębiorstwo miało obowiązek zamknąć dostęp do szybu.
Podwykonawca Blitta i pracodawca Polaka, jak podało „Algemeen Dagblad”, prawnie jest tak samo winny śmierci pracownika budowlanego jak BAM, jednak ta firma nie uznaje swojej odpowiedzialności: „Wypadek miał miejsce w części placu budowy, na której nie pracujemy, a zatem nie ponosimy odpowiedzialności za zgodność z przepisami bezpieczeństwa”.

Brak zabezpieczeń

OM jest innego zdania: „Plan bezpieczeństwa, jego przestrzeganie i kontrola, były ich wspólnym zadaniem” – powiedział prokurator. Ustalono, że mężczyzna nie mógł wiedzieć, że szyb jest otwarty: dziura w podłodze nie została ogrodzona, nie umieszczono także żadnego znaku ostrzegawczego, a nawet oświetlenia.

Pracownicy nie zostali ostrzeżeni, że istnieje niebezpieczeństwo, że mogą wpaść do szybu. Sytuacja była wręcz niebezpieczna także dlatego, że nie tylko przestrzeń szybu nie była zamknięta, ale także przestrzenie między piętrami, na których miały być umieszczone rury, były niezabezpieczone. Nie podjęto środków zapobiegających upadkowi pracowników. Ponadto brakowało oświetlenia. Podjęto niedopuszczalne zagrożenia bezpieczeństwa, których ofiarą stał się Paweł Kupczałojć. Musimy wytoczyć działania prawne. ~prokurator, cyt. z: „Algemeen Dagblad”

Mądrzy po szkodzie

Pracownicy budowlani zeznali policji, że praca na obiekcie była bardzo niebezpieczna, a względy bezpieczeństwa zignorowano wiele razy.
Śmierć Pawła uderzyła w kolegów z budowy. 10 stycznia 2017 r. wrócił do pracy po przerwie świątecznej. Dopiero wieczorem tego dnia współlokatorzy z mieszkania przy Huizingalaan w Utrechcie, zaniepokojeni jego nieobecnością, przeszukali plac budowy. Znaleźli jego samochód, ale po Polaku nie było śladu. Dopiero następnego dnia okazało się, że mężczyzna nie wylogował się wieczorem z pracy. Po poszukiwaniach odnaleziono jego ciało w piwnicy. Nie wiadomo, ile godzin po upadku z 20 metrów leżał w tym miejscu.
Po znalezieniu zwłok pospiesznie ogrodzono szyb i naprawiono oświetlenie. Koledzy z budowy są przekonani, że można było zapobiec śmierci Pawła.
Gość
Wyślij


Bliżej nas