Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Dorastała w Holandii, wróciła do Polski. Uczy niderlandzkiego i chce napisać podręcznik dla rodaków Wywiad
Karolina Sobczak 27 czerwca 2018
13:58

Dorastała w Holandii, wróciła do Polski. Uczy niderlandzkiego i chce napisać podręcznik dla rodaków

3
Skomentuj
Jagoda uczy języka niderlandzkiego i chciałaby, żeby Polacy bardziej wierzyli w siebie. Pixabay.com/CC0 Creative Commons/epicantus
Poznajcie Jagodę, która jest nauczycielką od ponad sześciu lat. Z prawdziwą pasją uczy Polaków twardego i nieprzystępnego języka niderlandzkiego, a Holendrów naszego szeleszczącego i bez wątpienia trudnego języka polskiego. Jeśli jesteście ciekawi, w jaki sposób można wykorzystać w życiu znajomość holenderskiego, zapraszamy do zapoznania się z naszą bohaterką i jej punktem widzenia.
Karolina Sobczak, MojaNiderlandia.pl: Czy Polacy chętnie uczą się niderlandzkiego?

Jagoda M.*: Zainteresowanie nauką języka niderlandzkiego jest ogromne, z tego mogę więc wywnioskować, że Polacy chętnie się go uczą, chociaż rzeczywiście można zauważyć nasilenie tendencji w ciągu ostatnich dwóch lat. Polacy w końcu zrozumieli, że Holandia jest bardzo specyficznym krajem, i mimo że można znać dobrze język angielski, to bez znajomości języka niderlandzkiego nie otrzyma się żadnego zatrudnienia na wyższym stanowisku – dosłownie jakiejkolwiek pracy, która nie będzie pracą fizyczną. Poza tym z moich obserwacji wynika, że Holendrzy bardzo sceptycznie patrzą na obcokrajowców, którzy nie znają języka kraju, w którym mieszkają i pracują.
Uczysz przez Skype od kilku lat. Kim są twoi uczniowie? Kto jest zainteresowany nauką tak rzadkiego języka i w jaki sposób może to w przyszłości wykorzystać?
Można by pomyśleć, że nauką języka niderlandzkiego zainteresowani są tylko ci, którzy w Holandii mieszkają i pracują – po prostu liczą na lepszą pracę dzięki znajomości języka. Tak rzeczywiście jest w dużej mierze. Natomiast moimi uczniami są również studenci niderlandystyki z różnych polskich uniwersytetów. Jest też coraz więcej chętnych osób, które nie mieszkają w Holandii, ale ze względu na zapotrzebowanie znajomości języka niderlandzkiego na rynku pracy zaczynają naukę, aby podnieść swoje kwalifikacje. Dzięki temu w Polsce mogą znaleźć bardzo dobrze płatną stanowisko wyłącznie ze znajomością języka Holendrów. Dużo niderlandzkich korporacji przenosi swoje oddziały do Polski ze względu na niższe koszty działalności i dobrze wykwalifikowaną kadrę, więc jest ogromne zapotrzebowanie na Polaków władających językiem niderlandzkim.
Z prywatnego archiwum Jagody M.
Jakie problemy mają Polacy z opanowaniem niderlandzkiego, a jakie Holendrzy z językiem polskim?
Zacznijmy od tego, że język niderlandzki wcale nie jest tak trudny, jak może się wszystkim wydawać. Bardzo często moi uczniowie na początku nauki są przekonani, że nie będą w stanie poradzić sobie z opanowaniem tego języka, po czym okazuje się, że to nieprawda. Najważniejsze jest to, żeby do każdego ucznia podejść indywidualnie i zrozumieć jego potrzeby, a także motywacje do nauki. Myślę, że Holendrzy, uczący się języka polskiego, mają o wiele cięższą sytuację, ponieważ nasz język jest po prostu o wiele trudniejszy – bardziej literacki, poetycki, płynny i śpiewny. Nie wspominając już o wszystkich „szeleszczących” głoskach, które są czasem wręcz nie do wymówienia dla mieszkańców Holandii – ich język zaś jest o wiele bardziej techniczny.

Holendrzy są też często przekonani, że każdy Polak świetnie mówi po rosyjsku, bo przecież według nich to jest ten sam język.

Brzmienie języka niderlandzkiego zazwyczaj nie zachwyca Polaków. Jak Holendrzy odbierają nasz język?
Niestety w dalszym ciągu Holendrom język polski, oraz większość języków słowiańskich, kojarzy się jedynie z rosyjskim. Wielu z nich po prostu ich nie rozróżnia. Holendrzy są też często przekonani, że każdy Polak świetnie mówi po rosyjsku, bo przecież według nich to jest ten sam język. Często wtedy tłumaczę, że przecież niderlandzki i niemiecki należą do tej samej grupy językowej, a są inne.
Widać, że proces nauczania sprawia ci przyjemność. Jakie metody wykorzystujesz na zajęciach?
Najważniejszą rzeczą jest to, żeby zrozumieć potrzeby ucznia i dobrze wypytać, w jakim celu uczy się języka. Inną metodę nauczania wybiorę dla kogoś, kto chce się po prostu porozumieć w sklepie czy na ulicy, a inną dla kogoś, kto chciałby przystąpić do egzaminu czy certyfikatu językowego. Myślę, że istotne jest też to, żeby nauczyciel miał pewność, że uczeń wszystko rozumie. Dlatego też bardzo często dopytuję, czy przerabiany temat na pewno jest jasny i zrozumiały. Uczeń musi wiedzieć zainteresowanie ze strony nauczyciela. Sama uczyłam się języka niemieckiego, hiszpańskiego, angielskiego i oczywiście niderlandzkiego. Tak że wiem, jakie błędy popełniają lektorzy i po prostu staram się sama ich nie popełniać. Najgorsze, co można zrobić, to ślepo podążać za podręcznikiem, zamiast za potrzebami ucznia.

Pomysł na ten podręcznik polega na tym, że będzie on napisany prosto i przystępnie, a wszystkie zagadnienia wytłumaczone „z polskiego na nasze”.

Studiujesz i znasz kilka języków. Jakie są twoje plany na przyszłość?
Choć nauczanie języka obcego jest moją ogromną pasją i zajmuje to dużą część mojego czasu, to staram się rozwijać jako lektor na różnych płaszczyznach. W dużej mierze param się również tłumaczeniami symultanicznymi i współpracuje z różnymi firmami: polskimi, belgijskimi, holenderskimi i niemieckimi, które potrzebują lektora mającego dość rzadką umiejętność tłumaczenia w czasie rzeczywistym.
Bardzo chciałabym ułatwiać Polakom naukę języka niderlandzkiego, bo wiem, że to usprawni ich życie w Holandii, które, jak wiem z własnego doświadczenia imigranta mieszkającego wiele lat w tym kraju, nie zawsze bywa ono proste. Dlatego też chciałabym stworzyć bardzo innowacyjny podręcznik do nauki języka niderlandzkiego. Pomysł na ten podręcznik polega na tym, że będzie on napisany prosto i przystępnie, a wszystkie zagadnienia wytłumaczone „z polskiego na nasze”.
Wiele podręczników ma zbyt trudny język, zrozumiały tylko i wyłącznie dla lektora, a nie dla osoby, która chciałaby się czegoś nauczyć. Wiem, że brak odpowiednich materiałów na rynku zniechęca ludzi do nauki, a ja chciałabym to zmienić.
Z prywatnego archiwum Jagody M.

Przede wszystkim uderzyło mnie to, jak ludzie w Polsce są poważni i smutni. Można by pomyśleć, że jest to spowodowane złą sytuacją materialną dużej części Polaków, ale przecież w porównaniu do wcześniejszych pokoleń mamy dobrą sytuację życiową i wyższy komfort. Zatem Polacy – więcej uśmiechu.

Dorastałaś w Holandii, następnie wróciłaś do Polski, gdzie obecnie studiujesz. Czy zmiana kraju była dla ciebie trudna? W którym miejscu czujesz się jak w domu?
To bardzo dobre pytanie. Myślę, że o wiele ciężej było mi ponownie przystosować się do życia w Polsce już jako dorosłej kobiecie niż jako dziecku, które wyjechało do Holandii. Kiedy wyjechałam jako mała dziewczynka, największą trudność stanowił brak znajomości języka. Zaczynając naukę w holenderskiej szkole, władałam niderlandzkim na bardzo średnim poziomie, i na pewno było to dla mnie ogromne wyzwanie, żeby dorównać holenderskim dzieciom. Ale, jak to mówią, „nie ma tego złego” –  takie sytuacje bardzo wzmacniają i dzięki temu dzisiaj mam możliwość robić to, co kocham, czyli pomagać w nauce innym. Jest to dla mnie nie tylko praca, ale przede wszystkim pasja, która daje ogromną satysfakcję. Bardzo często dostaje wiadomości od moich uczniów, że dzięki naszej nauce dostali lepszą pracę, awans, lepiej zarabiają, nie wstydzą się odezwać na ulicy i porozmawiać z Holendrami, mogą spokojnie porozumieć się w szkole swojego dziecka, załatwić wiele spraw formalnych. To mnie bardzo motywuje.
Przede wszystkim uderzyło mnie to, jak ludzie w Polsce są poważni i smutni. Można by pomyśleć, że jest to spowodowane złą sytuacją materialną dużej części Polaków, ale przecież w porównaniu do wcześniejszych pokoleń mamy dobrą sytuację życiową i wyższy komfort. Zatem Polacy – więcej uśmiechu.
Doceniam zalety obu krajów i choć Holandia bardzo wiele mnie nauczyła, to zawsze będę najbardziej cenić nasz piękny kraj. Bez wątpienia wybiorę pączki zamiast oliebollen i delicje zamiast stroopwafels. Myślę, że Holendrzy mogą się od nas bardzo wiele nauczyć, przede wszystkim w kwestii kreatywności i pracowitości. Uważam też, że jesteśmy bardzo bystrym narodem, potrafiącym radzić sobie w sytuacjach kryzysowych. My zaś od Holendrów powinniśmy opanować wiarę we własne możliwości i przekonanie o wartości własnego narodu, której z pewnością nie brakuje mieszkańcom Królestwa Niderlandów.
*Nazwisko do wiadomości redakcji.
Chcesz podzielić się z nami swoją emigracyjną historią w Holandii? Napisz na redakcja@mojaniderlandia.pl
Reklama
Gość
Wyślij
Dodaj zdjęcie
Komentarze:
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najnowszych
sebastian xxxx
sebastian xxxx 01-07-2018 14:52

Urocza pełna zapału i emanującej energii osoba, w której drzemie niezwykły potencjał. Jest doskonale zorganizowana ,szybko nawiązuje kontakt i dociera do swojego słuchacza.
Skuteczna w działaniu, konkretna, rzeczowa, wie czego che i do tego darzy. Z wielkim entuzjazm podchodzi do tego co robi.
Rzadko spotykane ze wśród młodego pokolenia są aż tak ambitne jednostki.

Good luck!

Odpowiedz
Zgłoś komentarz
Addagio Myskhov
Addagio Myskhov 30-06-2018 20:03

Ambitna i rezolutna dziewczyna, ma świetne wyczucie i wie czego chce.
Wkłada serce w to co robi przez to praca przyjmuje postać pasji, którą jest w istocie.
To dopiero początek wielkiej kariery- 3mam rękę na pulsie.
Powodzenia Jagódko !

Odpowiedz
Zgłoś komentarz

Bliżej nas