Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Holenderski radny ujawnił kiepskie warunki pracy Polaków. Działał pod przykrywką Polacy w Holandii
Judyta Szynkarczyn 08 maja 2019
14:21

Holenderski radny ujawnił kiepskie warunki pracy Polaków. Działał pod przykrywką

3
Skomentuj
W Holandii pracuje ćwierć miliona Polaków. Większość z nich znajduje zatrudnienie za pośrednictwem agencji pracy. Fotolia/Royalty free
Gerrie Elfrink, radny Partii Socjalistycznej w Arnhem – jako magazynier o imieniu 'Erwin' – najpierw spotkał się z problemami, ponieważ większość agencji nie było zainteresowanych zatrudnieniem Holendra. Gdy finalnie otrzymał pracę, na każdym roku rosło jego zaszokowanie warunkami, w jakich muszą żyć w Holandii imigranci zarobkowi, w tym głównie Polacy.
Reklama

Rekrutacja

Media od lat powtarzają, że Polacy pracujący w Holandii i zatrudniani za pośrednictwem agencji pracy nie mają lekkiego życia. Radny z ramienia SP postanowił sprawdzić to na własnej skórze. Nie było łatwo, ponieważ wiele firm po prostu odrzuciło jego kandydaturę. Powód? Według Elfrinka zaważyło pochodzenie.
– Ciągle mówi się nam, że wszędzie są wolne miejsca pracy, a ludzie są poszukiwani. Jeśli jednak chcę się ubiegać o taki wakat, wygląda, że w ogóle mnie nie szukają, ale wolą pracownika z Europy Wschodniej – twierdzi radny w relacji wideo, w której pokazał nie tylko proces zatrudnienia, ale także warunki pracy oraz zakwaterowania.

„Polski dom”

Zapewnienie lokum nie jest częstą praktyką w przypadku znikomych ilości Holendrów zatrudnianych przez agencje. Na filmie słychać, jak rekruter próbuje przestrzec 'Erwina' przed imigrantami, mówiąc wprost, że mogą utrzymywać bałagan, a czasem nawet używać narkotyków.
W „polskim domu” trzeba się liczyć z grupą współlokatorów – od 6 do 8. Kolejnym ciosem dla Holendra były opłaty wynoszące ponad 400 euro miesięcznie za miejsce w kilkuosobowym pokoju. 'Erwin' otrzymał jeden z lepszych domów ze względu na swoje pochodzenie. Noc musiał spędzić na „niesamowicie złym, tanim materacu”. Do tego doszła kwestia temperatury panującej w lokalu: – Nie mogliśmy regulować termostatu, czy było nam zimno, czy gorąco, ponieważ wtedy wszyscy w domu zostaliby ukarani grzywną w wysokości 50 euro.

Praca

'Erwin' został zatrudniony w fabryce w Westland i otrzymał umowę, która mogła zostać anulowana w ciągu tygodnia. Automatycznie traci się także zakwaterowanie. Holender widział niepewność w zachowaniu swoich kolegów z pracy spowodowany tak trudnymi warunkami. Nie pomagały w tym zapewnienia szefa, że na miejsce każdego z Polaków jest dziesięciu innych chętnych.
Jak twierdzi Elfrink, podczas swojego eksperymentu poznał miłych i serdecznych ludzi, a z wieloma z nich był w stanie się rozmawiać mimo bariery językowej. Rozumiał też, jak wiele poświęcają.

Zauważyłem, że bardzo trudno jest im opuścić dom i rodzinę. Wydaje mi się również, że wiele osób wolałoby pracować blisko domu. Ale z powodu różnych okoliczności przyjeżdżają do pracy tutaj. Muszą zostawić wszystko za sobą.

Zapłacić jak najmniej

Kto na tym wszystkim zyskuje? Według radnego z Partii Socjalistycznej, wygranymi są nieuczciwe agencje pracy tymczasowej i pracodawcy, którzy chcą płacić jak najniższe wynagrodzenia, jednocześnie bogacąc się kosztem zatrudnionych migrantów.
Na końcu opublikowanego w mediach filmu dokumentującego pobyt w tzw. „polskim hotelu” i pracę wśród migrantów, Elfrink zadaje pytanie: „Jak długo jeszcze będziemy na to pozwalać?”.
Po publikacji filmu, w poniedziałek wieczorem, tj. 6 maja, w programie „Pauw” odbyła się debata z udziałem liderki Partii Socjalistycznej Lilian Marijnissen, dyrektora Otto Workforce Franka van Goola oraz samego Elfrinka. Dyskusja jest dostępna online.
Gość
Wyślij
Dodaj zdjęcie
Komentarze:
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najnowszych
Cedza
Cedza 08-05-2019 22:26

Niestety ale to jest prawda że firmy Holenderskie traktują Polaków jako tanią siłę roboczą. Potrafią tylko mówić szybciej i szybciej oraz jak nie będziesz pracował szybciej to możesz wracać do Polski. Jest to upokarzajace! Dyskryminacja oraz mobbing jest na każdym kroku. Tak samo jak holenderskie u pracownikowi coś się przydarzy to wzywają ambulans a jak Polakowi to nawet nie zgłaszają tego tylko wsadzaja w samochód i wiozą na lokacje jakby nic się nie stalo

Odpowiedz
Zgłoś komentarz
Loook
Loook 08-05-2019 21:47

Bekijk ook de kantoormedewerkers van Tempowork werkten daar vorig jaar zonder een contract voor 8 euro, ze vragen vandaag om een ​​jarograaf

Odpowiedz
Zgłoś komentarz
Beschermengel
Beschermengel 08-05-2019 19:47

Controleer het agentschap Duijndam uitzendbureau en Tradiro, maak kleine betalingen en behandel mensen als dieren, en werken de hele dag en nacht hard, en het appartement slecht!

Odpowiedz
Zgłoś komentarz

Bliżej nas